fbpx

Platforma do wymiany walut Coinroom już od jakiegoś czasu jest na ustach inwestorów, którzy zajmują się kryptowalutami. Wszystko z powodu jej podejrzanego zniknięcia, do którego doszło jeszcze w kwietniu. Początkowo, negatywne nastroje klientów były wyciszane i uspokajane. Obecnie jednak klienci są bardzo wzburzeni, a właściciele platformy w ogóle nie reagują. Szacuje się, że straty, w przypadku pojedynczego klienta mogą sięgać nawet 60 000 złotych, a poszkodowanych ciągle przybywa.

Czy użytkownicy Coinroom odzyskają swoje środki?

Na początku bieżącego roku, platforma Coinroom została wpisana na listę ostrzeżeń publicznych KNF. Nie była to pierwsza tego rodzaju sytuacja. W Polsce platformy obracające kryptowalutami mają bowiem bardzo trudną sytuację. Po wpisaniu Coinroom na listę ostrzeżeń, platforma funkcjonowała jeszcze przez kilka miesięcy.

Czytaj na forum: Coinroom zamyka giełdę – Wypowiedzenie umowy

Drugiego kwietnia bieżącego roku, ogłoszono, że w związku z wprowadzonym wpisem, platforma ma ogromne trudności, głównie finansowe i nie jest w stanie dłużej funkcjonować. W tym samym oświadczeniu ogłoszono, że z dniem właśnie drugiego kwietnia platforma zostaje zamknięta, a klienci mają jeden dzień na złożenie dyspozycji przelewów z kont posiadanych w ramach Coinroom.

Takie obostrzenie było zgodne z regulaminem Coinroom, który wszyscy klienci zaakceptowali podczas zakładania swojego konta. Ci, którzy zdążyli się zorientować i złożyli dyspozycje w pewnym stopniu odzyskali swoje pieniądze. Ci którzy nie zdążyli, otrzymali informacje, że po swoje pieniądze mają się zgłaszać drogą mailową. Niestety, wiadomości mailowe pozostają bez odpowiedzi, pieniądze nie są przelewane na konta użytkowników, a sam prezes Tomasz Zbigniew Wiewióra przepadł bez wieści i nie kontaktuje się z poszkodowanymi. Krążą pogłoski, że już założył nową firmę w Estonii.

Oszustwo czy problemy finansowe Coinroom?

Czy Coinroom to ogromne oszustwo, czy rzeczywiście firma wpadła w kłopoty i nie radzi sobie z nimi? Niektórzy poszkodowani twierdzą, że istnieją ślady obracania kryptowalutami klientów jeszcze na długo przed zamknięciem platformy. Dotarli do informacji, że kryptowaluty były wyprowadzane i sprzedawane na innych giełdach. Te fakty wskazywałyby na to, że wpisanie na listę ostrzeżeń było tylko oficjalnym powodem zakończenia działalności.

Zobacz więcej na forum: Coinroom na czarnej liście KNF co robić?

Sprawa jest obecnie w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie. Trwają czynności, których celem jest wyjaśnienie całej sytuacji.

Dodaj Komentarz

My Newsletter

Sign Up For Updates & Newsletters